stat4u
ITALIA PLECAMI DO BRUKSELI - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

ITALIA PLECAMI DO BRUKSELI

Aktualności » ITALIA PLECAMI DO BRUKSELI

Data:15.03.2018(ost. aktualizacja 15.03.2018 15:30)
  • Ryszard Czarnecki/Archiwum
    Ryszard Czarnecki/Archiwum


Dla mnie jako polskiego polityka najważniejszy jest interes mojego kraju ‒ a nie niedookreślony „interes europejski”. Stąd też nie mogę nie dostrzegać, jak podczas dziewięciu (sic!) już debat o naszej ojczyźnie w Parlamencie Europejskim euroentuzjaści nas atakowali, często nikczemnie, a eurosceptycy bronili lub – minimum ‒ milczeli. Nie oznacza to nic poza tym, że należy modlić się o inny skład PE, w którym Rzeczpospolita nie będzie „chłopcem do bicia” wbrew faktom i nawet regulacjom unijnym.


EPP musi zjeść dwie żaby – czyli smutna „Oda do radości”


Wracając do włoskiego „buta” na Półwyspie Apenińskim. To rzeczywiście był czarny sen eurofederalistów i fanów hasełek typu „Więcej Europy w Europie!”. Wygrali polityczni przyjaciele Nigela Farage’a, który właśnie (współ)wyprowadził Wielka Brytanię z Unii, a polityczną wiktorię ogłaszają – słusznie ‒ także koledzy z frakcji ... Marie Le Pen. Tak, tak ‒ Lega Nord w europarlamencie znajduje się w jednej frakcji z francuskim Front National! Rzucająca anatemy na prawo i lewo ‒ ale jasne, że głównie na prawo! ‒ EPP ‒ Europejska Partia Ludowa (tam gdzie Platforma i PSL), która chce być odbierana jako metr z Sevres politycznej poprawności musiała w ostatnim czasie zjeść dwie żaby. Pierwsza to austriacka: tamtejsza chadecja, przy głośnym milczeniu EPP, weszła w koalicję rządową z eurosceptykami z Partii Wolności. Ba, w kampanii wyborczej przejęła ich twardą antyimigracyjną retorykę ‒ dzięki czemu zresztą wygrała... A druga żaba – włoska ‒ zjedzona została w tych dniach. Oto Forza Italia (Naprzód Włochy) Silvio Berlusconiego stworzyła koalicję wyborczą z formacją określaną jako postfaszyści (Bracia Włosi) oraz partią, która tworzy grupę polityczną ENF - Europa Narodów i Wolności w europarlamencie wraz z przeklętym na salonach Frontem Narodowym Madame Le Pen. I jakoś ci populiści znad Dunaju i Tybru są teraz do przełknięcia na zasadzie „Paryż wart jest mszy” ‒ a odzyskanie lub utrzymanie się przy władzy nakazuje środki, które uświęca cel. Jednocześnie to samo środowisko polityczne ‒ Europejska Partia Ludowa ‒ zaciekle atakuje Polskę z jej znacznie bardziej centrowym ‒ niż partnerzy Forza Italia ‒ rządem. Podwójne standardy? Hipokryzja? Owszem. Taka jest polityka międzynarodowa A.D. 2018.


Czy w Rzymie powstanie rząd eurosceptyków (Ruch Pięciu Gwiazd, Liga Północna, Bracia Włosi) z eurorealistami (formacja Berlusconiego)? Bardzo możliwe. Czy dojdzie do kryzysu, politycznego przesilenia i - w ich wyniku - kolejnych wyborów? Też niewykluczone, choć mniej prawdopodobne. Jedno jest pewne. Włosi znacznie bardziej wierzą w siebie niż w Unię, „europejską solidarność” i pozytywną rolę „Wielkiego Brata” z Brukseli. Od lat narastająca nieufność do instytucji unijnych i strefy euro przełożyła się właśnie na kształt włoskiego parlamentu: Senatu i Izby Deputowanych, a zapewne i rządu. Italia wysyła sygnał całej Europie: zakaz skrętu w lewo, długie żółte światło dla samochodu z Brukseli. Samochodu jadącego coraz wolniej, choć z coraz głośniej puszczaną „Odą do radości”.

 

Ryszard Czarnecki

Poseł do Parlamentu Europejskiego