stat4u
Korsze. ILE SĄ WARTE SŁOWA BURMISTRZA? - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. ILE SĄ WARTE SŁOWA BURMISTRZA?

Aktualności » Korsze. ILE SĄ WARTE SŁOWA BURMISTRZA?

Data:22.07.2013(ost. aktualizacja 22.07.2013 00:18)
  • ilustracja do tekstu
    ilustracja do tekstu

 „U mnie słowo droższe pieniędzy” – mawiał Kazimierz Pawlak, bohater filmu „Sami swoi”.
 

Wydaje się, że inaczej podchodzi do danego komuś słowa burmistrz Ostrowski. Również składając deklaracje publicznie.
Bo jak rozumieć sytuację, gdy przed kamerą czy do mikrofonu obiecuje pomoc mieszkańcom, swoim wyborcom, a później nie dotrzymuje słowa?

Pani Anna z Kowalewa Małego w gminie Korsze, walczy od lat o to, by mieć wodę bieżącą.
Sprawą zajęli się dziennikarze z TVP Olsztyn. W nagraniu emitowanym 11 marca 2013 roku, przed kamerą, Ryszard Ostrowski, burmistrz Korsz zapewnił, że może woda popłynie w tym roku, a jak nie to w następnym (http://www.tvp.pl/olsztyn/informacja/informacje/wideo/11313-godz-1830/10369761).

I na zapewnieniach się chyba skończyło. Już dzień po emisji reportażu Pani Anna otrzymała pismo od burmistrza, w którym czytamy, że podłączenie do wodociągu może nastąpić po przebudowie systemu wodociągowego Łankiejmy i okolicznych miejscowości. Obecne studnie w Kowalewie Małym i Dużym, ze względu na stan techniczny nie są w stanie zaopatrzyć kolejnych punktów. Potrzebna jest budowa nowych sieci wraz z modernizacją stacji uzdatniania wody.
Na koniec czytamy, że aby zabezpieczyć się w wodę, można wybudować nową studnię i być niezależnym od wodociągu publicznego.

 - Dlaczego pan burmistrz tak mnie traktuje? Przed kamerą powiedział, że doprowadzi mi wodę, a z pisma wynika co innego? – pyta zrozpaczona kobieta.


Pan Waldemar mieszka w altanie na działkach w Korszach.  Nie ma gdzie mieszkać, nie ma zatrudnienia, a w jego dowodzie osobistym w miejscu, gdzie wpisuje się adres zameldowania, widnieje puste miejsce. Jego sprawą z kolei zajęło się Radio Olsztyn.
W materiale z 15 marca 2013 burmistrz Korsz zapewnił reporterkę,  że pomoże Panu Waldemarowi znaleźć dach nad głową  (http://ro.com.pl/pomoglismy-bezdomnemu-z-korsz/ (od 3 min 10 s)).
Niestety, po kilkunastu dniach "luksusu" jakim była możliwość mieszkania w hostelu, gdzie  spędził bezdomny Święta Wielkanocne, a który to pobyt został opłacony z pieniędzy zebranych przez pracowników Radia Olsztyn oraz po miesięcznym pobycie w pokoju
w Miejskim Ośrodku Kultury, który sam opłacił, wrócił do altanki.

Chodzę do burmistrza i pytam, kiedy wywiąże się z obietnicy złożonej reporterce i pomoże mi. Za każdym razem tylko uśmiecha się i dalej obiecuje – opowiada Pan Waldek. Już tracę nadzieję, że uzyskam pomoc.  Czeka mnie chyba kolejna zima w altanie – dodaje ze smutkiem


To tylko dwie bliżej znane naszej redakcji sytuacje, pokazujące brak konsekwencji
i odpowiedzialności burmistrza za wypowiedziane słowa.  Świadczyć to jedynie może albo
o braku rozeznania w sytuacji i możliwościach gminy, której jest burmistrzem, albo
o instrumentalnym traktowaniu i braku szacunku dla ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej i szukających pomocy.
I choć, obserwując poczynania burmistrza Ryszarda Ostrowskiego, można dojść do wniosku, że wyznaje zasadę: „sami swoi”, to raczej nie wydaje się, by mógł powtórzyć za Kazimierzem Pawlakiem:  „u mnie słowo droższe (od) pieniędzy”

Tomasz Dudziak