stat4u
Korsze. Wraca ponownie sprawa jednej z rodzin z Warnikajm - Quick.Cms - szybki i prosty system zarządzania treścią

Korsze. Wraca ponownie sprawa jednej z rodzin z Warnikajm

Aktualności » Korsze. Wraca ponownie sprawa jednej z rodzin z Warnikajm

Data:28.05.2013 (ost. aktualizacja 28.05.2013 16:30)
  • ilustracja do tekstu
    ilustracja do tekstu

Długo zastanawiałam się, czy napisać ten tekst. Emocje zwyciężyły.

Napisaliśmy, że powstaliśmy z myślą o informowaniu
o różnych wydarzeniach codziennych, o sprawach zwykłych ludzi, o ich problemach, ale także z myślą o pomocy w ich rozwiązywaniu.
Nie boimy się spraw trudnych. Nie pozostawiamy bohaterów naszych artykułów, pomagamy im do końca.
Ze względu na rzetelność i szacunek do czytelników postanowiłam tym razem szczegółowo poinformować  czytelników o dalszych losach naszych bohaterów.
Z przykrością muszę ponownie powrócić do losów  jednej z rodzin z Warnikajm.

Tak jak powiedziała autorka sprawy dla reportera, Elżbieta Jaworowicz, list do niej z prośbą o pomoc nie był lamentem, ale małym ledwo słyszalnym kwileniem. Takim pozostał. Choć od emisji programu minęły trzy miesiące, nic nie zmieniło się w życiu tych rodzin. Oprócz jednego - wrednych komentarzy w Instytucjach i Urzędach. Apogeum takiego zachowania osiągnęła jedna z urzędniczek Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Korszach (przez litość  nie wymienię jej imienia i nazwiska).

Jedna  z bohaterek „Sprawy dla reportera” udała się do wspomnianej Instytucji w celu załatwienia formalnej sprawy. Została zapytana przez urzędniczkę, czy profesor
z Warszawy będzie im pomagał (pisaliśmy o tym 22 maja 2013 r -Profesor Siemiątkowski
z warszawskiej Kancelarii Prawnej Głuchowski, Siemiątkowski, Zwara podejmie działania
w związku ze skandalicznymi warunkami mieszkaniowymi w Warnikajmach)
. Kobieta przytaknęła. Urzędniczka chłodno stwierdziła, że nie wie jak to teraz będzie i poradziła: Najlepiej będzie jak Pani pójdzie teraz do Pana burmistrza, przeprosi go za telewizję, za wszystko, to może Pan burmistrz da wam mieszkanie!
Nie będę komentowała tych słów, pozostawię to czytelnikom.

Panie burmistrzu, czy w taki sposób nakazuje Pan swoim urzędnikom pouczać petentów? Czy uznaje Pan dialog, czy tylko monolog? Żyjemy w wolnym kraju, gdzie każdy obywatel ma prawo do własnych poglądów i własnego zdania. Czy zwyczajem jest przepraszanie Pana, aby być wysłuchanym? Czy lubi Pan być przepraszany przez słabszych, czasem nieporadnych i zagubionych ludzi? Chcę wierzyć, że tak nie jest. Zatem proszę po męsku załatwić tę sprawę i wyciągnąć konsekwencje. Jest Pan inteligentnym człowiekiem i bez trudu ustali Pan personalia owej urzędniczki. Trochę pokory nie zaszkodzi!

 

Z  poważaniem

Małgorzata Raczyńska